Miłość nie powstaje z przyjemności, pragnienia, ze zmysłów, z pocałunków, obowiązków. Miłość powstaje ze zrozumienia, po czasie samotności. Człowiek, który najpierw doświadczył siebie w samotności, przebywał sam ze sobą w ciszy i poznawał siebie, a później spotkał na swojej drodze najmniejszą nawet rzecz, to cieszył się z tego powodu bardzo, doceniał ją i przelewał na nią całą swoją uwagę. Podobnie jak Mały Książę w książce Antoine’a de Saint-Exupéry’ego, który spotkał różę i poprzez przebywanie z nią i obserwację, nastąpiło u niego zrozumienie i otwartość na kwiatek. Mały Książę nie stawiał żadnych warunków i nie wprowadzał zasad między nimi. Akceptował wszystko, a z jego mądrości rodziła się w nim wrażliwość, z której później powstała miłość. Można tego doświadczać z innym człowiekiem, zachodem słońca, zwierzęciem, gwiazdami. Przelewająca się miłość jest jak tryskające źródło o nieograniczonych możliwościach, dające siebie, bez żadnego oczekiwania w zamian.