W świecie ważne jest nie tylko to, jak przeżyje się życie, bo życie jest zaledwie jednym z kilku aspektów naszego człowieczeństwa. Bez zrozumienia, że są jeszcze inne, nie uświadomimy sobie, kim jesteśmy.
Czy to wystarczy, żeby uśmiechnąć się do siebie w chwili śmierci, kiedy przez całe życie było się dobrym człowiekiem? Jakie znaczenie ma bycie dobrym człowiekiem, bez możliwości wyboru, jak je przeżyć? Jak poczuje się w chwili śmierci osoba, która niczym maszynka robiła dobre rzeczy tylko dla innych? Czy nie trzeba być dobrym człowiekiem z wolną wolą, żeby móc się uśmiechnąć? A co z mądrością? Co z tego, że jest się dobrym człowiekiem z wolnością wyboru, za to bez umiejętności uczenia się na własnych doświadczeniach i mądrego korzystania ze swoich zmysłów i żywiołów Ziemi? Czy miłość jest w tym wszystkim ważna? Co ze świadomością? Czy można przeżyć bez świadomości tego, kim się jest?