Miłość

Zawsze chciałem pokochać wszystkich ludzi, albo przynajmniej widzieć w nich miłość, i w tych ładnych i brzydkich, i w dobrych i w złych. Szukałem odpowiedzi przez wiele lat i starałem się to zrozumieć, poczuć, zobaczyć, aż w końcu straciłem nadzieję i sie z tym pogodziłem, że jednak nie wszyscy ludzie są takimi jak bym chciał żeby byli i zawsze ze zdziwieniem patrzyłem na ludzi którzy maja miłość do innych ludzi i tego nie rozumiałem.
Przez tyle lat patrzyłem nie tam gdzie trzeba, i szukałem zrozumienia tam, gdzie go nigdy nie było i nie będzie. Szukałem piękna i miłości w ich rysach, ciałach, głosie, kształtach, gestach, zachowaniu, spojrzeniu, uśmiechu, dotyku. Kazdy mi powtarzał że ona jest w srodku i tylko sercem mogę to zobaczyć. Patrzyłem i nic nie widziałem, tam nic nie było, a jak bylo to w uśmiechniętych i pięknych ludziach, a w tych ponurych i starych ludziach nic nie widziałem . Popatrzyłem zawsze na materię i to ją chciałem pokochać, na to kim była lub na co oddziaływała…

Z czasem jak zaczalem spotykać na swojej drodze ludzi którzy cos przegrali, przez coś przeszli, coś stracili, zauważyłem u nich że mimo porażki mają w sobie coś pięknego i nie z tej ziemi, było to zagęszczone świtało, ktore żyje i czuje, które nie ma nic wspólnego z materią i jest w tych ludziach. To jest inna perspektywa widzenia, odczuwania i odbierania, jesteśmy tym samym.
Pózniej zobaczyłem to w każdym człowieku, bez znaczenia na wiek, płeć , narodowość, zainteresowanie, przeszłość, sławę, wiedzę, kolor skory, wszyscy to mamy, to jest coś pięknego i coś o co warto starać się żyć.

Czy teraz pokocham osobę, która zabija jelenia dla zabawy, nie nie pokocham, ale zobaczę w nim te boskie światło, które jest w nim i je ukocham. Dziękuję