Stajemy sie ciałem i umysłem po to żeby umrzeć, żeby doświadczyć stałości i przekroczenia granicy strachu. Z perspektywy ciała, śmierć jest straszna, jesteśmy codziennymi świadkami starzenia sie jego oraz zbliżającego sie dnia, dnia śmierci. Wiemy jak ona bedzie przebiegać i co sie bedzie działo z naszym ciałem jak przyjdzie. Dla osoby która myśli ze jest tylko ciałem ta informacja jest straszna i paraliżująca. Po śmierci bliskiej osoby staramy sie to uszanować i upamiętnić przez piękny i duży pomnik na cmentarzu, a w pamięci zachować z najlepszej strony, wierząc że umysł lub dusza tej osoby zasnęła lub poszła do nieba. Kiedy człowiek żyje długo lub ciężko choruje to ma czas na zaakceptowanie swojej starości i niedołężności ciała i przez to łatwiej mu przezwyciężyć strach o śmierci i ją samą. Kiedy żyje krótko dla niego śmierć jego lub bliskiej osoby są nieakceptowalne i przerażające.
Tak jak jeszcze możemy zaakceptować śmierć ciała to śmierć umysłu jest jeszcze trudniejsza. Nasz umysł przez całe życie jest zawsze młody czy mamy 10 czy 88 lat, wręcz może się nam wydawać, że z wiekiem jest jeszcze mądrzejszy i bardziej doświadczony. Dla umysłu wówczas śmierć jest obłędem, dlatego kiedy cierpimy i nie możemy sie od niego uwolnić łatwiej jest ją zaakceptować. Dlatego starzenie się ciała lub jego choroba, a dla umysłu cierpienie może być wspaniałym doświadczeniem i przygotowaniem do zrozumienia i akceptacji śmierci.
Najtrudniej zaakceptować śmierć gdy nie cierpimy i nie odczuwamy bólu ciała i jeszcze myślimy, że jesteśmy ciałem lub umysłem. To jest najtrudniejsze.
Z punku widzenia patrzenia człowieka na śmierć innego człowieka, śmierć jest końcem jego życia, uczuć, emocji i cierpienia. Pokazana jest granica tego człowieka i jego koniec. Podsumowuje jego cały dorobek życia. Każdy z nas zadaje sobie pytanie, co jest po śmierci, jak wygląda życie dalej. Czy ten człowiek, jego dusza dalej żyje, jest siebie świadoma ?

Śmierć, to jedno z najsmutniejszych słów. To słowo kojarzy się z tym co sie już wiecej nie powtórzy. Śmierć jest końcem, końcem naszego istnienia poprzez możliwość powtarzania czegoś co juz doświadczaliśmy: rozmowy, spojrzenia, dotyku, bycia, posiadania, stałości.
Słowo śmierć także kojarzy się z dzieleniem: ciało, roślina, budowla, idea, słowo, miasto, cywilizacja, gwiazdy, wszystko się rozpada i rozkłada. Śmierć sama w sobie jest brzydka, a następstwo po niej jest smutne i przemijające, wszystko ma swój koniec i nie jest wieczne: sława, majątek, ciało, idee, religia, samochód, dom, dzieci, kraj, drzewo, chmury, pieniądze, świątynie, wszystko co pochodzi i jest z planety ziemi.
Ale śmierć jest także nierozerwalnym procesem życia. Jeżeli nie zrozumiemy jej, będziemy od niej uciekać, bedzie zawsze dla nas kojarzyć sie z końcem. Jeżeli zrozumiemy śmierć, zrozumiemy koniec, przemianę, koniec początku. Jeżeli przyjrzymy się jej dokladnie to zobaczymy w niej nieśmiertelność. W śmierci jest nieśmiertelność.
Zatrzymajmy się na chwile – co by było gdyby jej nie było ? Wszystko byłoby ciągle. Samochód, ciało, dom, drzewo, chmury byłyby stałe. Czas by się dla nich zatrzymał. Jakby wtedy wyglądałby świat i życie ? Czy nie byłoby nudne i stałe ? Jakby mógł spaść deszcz z chmury, gdyby była nieśmiertelna ? Jak można byłoby pojechać 200 km/h gdyby w garażu zawsze była Syrenka, która się nie starzeje ? Jak można byłoby wspiąć sie na szczyt góry gdyby nasze ciało było młode i miało ciągle 10 lat ? Kim byśmy się stali, gdyby nie znaki od ciała w postacji choroby ? Jak można byłoby umrzeć, żeby przerwać cierpienie w czasie ciężkiej choroby ? Jak można byłoby uwolnić duszę księgowej, która by wiecznie chodziła do pracy i liczyłaby słupki i robiła sprawozdania i ze strachu nie chciałaby zmienić swego życia ? Jak dusza może się zmienić i uwolnić gdyby żyła w ciele niewolnika, a on byłyby wiecznie nieśmiertelny ? Jak można byłoby zmienić wygląd twarzy jakby ciało byłoby nieśmiertelne ? Jak można doświadczać siebie gdyby nasze ciało było nieśmiertelne ? To wszystko sprawiłoby ze do pewnego poziomu poznalibyśmy życie i siebie, potem byśmy sie nie uczyli i nie poznawali nic nowego. Czy byśmy dostrzegali coś co jest stałe ? Gdyby codziennie zachód słońca był taki sam, z czasem byłby dla nas niezauważalny i niewidoczny, podobnie jak dziś patrzymy na kamyczki na drodze, tak samo byśmy patrzyli na zachód słońca i wszystko co bybyło stałe. Bez zmiany w nas samych, w naszych ciałach, zaczęlibyśmy poruszać sie od tego co wiemy do tego co wiemy i z czasem byśmy juz nic nie widzieli i nie poznawali. Nasza sensoryka energetyczna, ciekawość, chęć poznania by zanikały. Tak jak te kamienie na drodze polnej stawałyby się niewidoczne. Życie straciłoby sens, bez śmierci życie straciłoby sens. A życie żywi się życiem, w śmierci jest życie, jest nieśmiertelność, bez śmierci wszystko jest stałe i ciagle, nie ma odnawiania i poznawania, podobnie jak z piosenką, którą słyszymy już setny raz…

…Człowiek ma jeszcze duszę. Jest to cześć Boga, która poprzez umysł i ciało doświadcza życia na ziemi. Dla kogoś kto czuje i wie że nie jest umysłem ani ciałem, akceptacja strachu przed śmiercią, a pózniej sama śmierć jest łatwiejsza. Łatwiejsze jest życie w teraźniejszości w tu i teraz, w tym co żyje, a nie w pojęciach i etykietach tego co było lub tego co będzie. Poprzez codzienną akceptację śmierci tego czego doświadczył i tego co nabył z każdego dnia, z każdym dniem nabiera mocy, poznaje magię miłości i wolności. Poprzez taką postawę człowiek wie i dziękuję za dar, który otrzymał od Boga, za możliwość zmian, która na imię ma śmierć.