Miłość

Jest to moje zrozumienie na teraz, zapewne jutro już bedzie inne 🙂

Kiedyś napisałem artykuł o strachu i stwierdziłem ” Miło­ści nie da się opi­sać, zła­pać, każde słowo pisane o niej będzie tylko jej odda­le­niem ode mnie. Ona jest tam, gdzie jest cisza i prze­strzeń. Jest wolna. Stra­chu, tak naprawdę, też nie można opi­sać, bo za każ­dym razem, jak o nim piszemy, jest więk­szy niż przed jego napi­sa­niem. Można go opi­sać jaki był przed tym, zanim go opi­sa­li­śmy. ”

Parę tygodni temu przyszło do mnie zrozumienie i doświadczenia miłości. Wow. Byłem tym tak zaszokowany, spełniony i szczęśliwy, że chciałem sie tym podzielić z innymi. Ale jak ? Przecież tego nie da sie opisać, tego nie da się wyrazić.

Szykowałem sie do napisania artykułu pare tygodni, żeby ująć co to jest miłość, ale słowa mnie ograniczały. Tym bardziej że ludzie oczekują miłości w formie myśli, emocji lub uczucia lub czegoś co doświadczyli przez chwilę przy tzw. pierwszej miłości, gdzie poczuli błogość i motyle w brzuchu. Ten stan prawdziwej miłości trwa krótko ….(godzinę, miesiąc, 10 lat …), ponieważ do głosu z czasem dochodzi umysł wprawiając wahadło w ruch w kierunku „miłości” (uczucia, emocji ) i nienawiści, które jak się waha podtrzymuje stan władzy, panowania, sexu, zazdrości etc. z biegunami przeciwnymi, tworząc warunki dla kogoś lub siebie. Wówczas żyjemy tym i staramy się doświadczać tylko tych miłych i dobrych biegunkow wahadła „miłości”. I tych uczuć-emocji potem szukamy nie wiedząc że są one wynikiem tego wlasnie wahadła, ponieważ nasz umysł nie zrozumiał i nie zaakceptował lub patrzył przez swoje ja.

Nie wiem jak można było stworzyć świat za pomocą samych słów. Dlatego to co piszę jest ograniczone i sztucznie przeze mnie podzielone.

To wszystko na temat miłości – miłość to zrozumienie, miłość to akceptacja prawdy.

My szukamy jej w związkach, dzieciach, rodzicach, znajomych, dajemy ją innym ludziom w oczekiwaniu że do nas wróci. Czasami myślimy ze ją znaleźliśmy, niewiedząc ze to miłość ale warunkowa. Żeby ją otrzymać, w zamian dajemy rodzicom dobre oceny, mężowi zamieniamy sie w dobrą kochankę, dla znajomych kopiujemy i wklejamy cytaty i filmiki na Facebooku, etc. , żeby tylko być kochanym.
Wszystko jest ok, dopóki spełniamy te warunki. Jest ta „miłość ” bo dajemy cos od siebie w oczekiwaniu że do nas wróci, jeżeli przestajemy dawać, zaczynamy odczuwać jej brak. Możemy także doświadczać „miłości” w inny sposób, jak będziemy kogoś kochać za to kim ktoś jest lub nim nie jest. Bo żona jest ładna, mąż jest dyrektorem albo bo czuję się przy nim bezpieczna, a przy niej mi jest wygodnie. Doświadczamy miłości z jakiegoś powodu lub z jakiegoś warunku, ba notabene nawet z powodu strachu. Jeżeli warunki się zmienią miłość wygasa, wówczas znowu szukamy nowej miłości i znów za nią gonimy, czasami tracąc całe swoje zycie. Ale to nie jest miłość. Szukamy jej nie wiedząc jak ją znaleść ze najpierw musimy zacząć od siebie. To najpierw siebie musimy zaakceptować i zrozumieć, zobaczyć w sobie ze jesteśmy idealni i perfekcyjni, uwierzyć że na tą miłość zasługujemy. Nie raz , nie dwa dni, ale kazdego dnia codziennie i to teraz.

W artykule dualność i strach napisałem ” Wszystko się zamknęło i przy­szło zro­zu­mie­nie. Dla­tego dzi­siaj mogę powie­dziec fak­tycz­nie, że starch jest bra­kiem miło­ści. Dual­ność jest tylko po to żeby doświad­czyć obec­no­ści Boga a Ego nam w tym pomaga. W świe­cie dual­nym na potrzeby doświad­cze­nia życia wszystko ma swoje bie­guny, ale teraz wiem że można je pogo­dzić. Strach i miłość są bie­gu­nami tej samej rze­czy, im scho­dzimy w dół to odkry­wamy mniej obec­no­ści miło­ści. Strach i miłość to jest to samo tylko róż­nią się stop­niem men­tal­nej mani­fe­sta­cji dla umy­słu. Pomię­dzy nimi ist­nieje wiele stop­nio­wa­nia, obec­no­ści miło­ści, lub jak ktoś woli wiel­ko­ści stra­chu, ale nie ist­nieje żaden stan­dard, wszystko jest kwe­stią względną i wtedy zaczy­namy mowić o stra­chu lub o miło­ści. Ale dzi­siaj już wiem że stra­chu tego na niby , bo go popro­stu nie ma. Ze stra­chem jest tak jak powie­dział Ein­stein na temat zimna i ciemności.” a Einstein ladnie opisał temat zimna i ciemności
” – A czy ist­nieje takie zja­wi­sko jak zimno?
– Tak, synu, zimno rów­nież ist­nieje.
– Nie, panie pro­fe­so­rze, zimno nie ist­nieje.
Wyraź­nie zain­te­re­so­wany pro­fe­sor odwró­cił się w kie­runku stu­denta.
Wszy­scy w sali zamarli. Stu­dent zaczyna wyja­śniać:
– Może pan mieć dużo cie­pła, wię­cej cie­pła, super-ciepło, mega cie­pło, cie­pło nie­skoń­czone, roz­grza­nie do bia­ło­ści, mało cie­pła lub też brak cie­pła, ale nie mamy niczego takiego, co mogli­by­śmy nazwać zim­nem. Może pan schło­dzić sub­stan­cje do tem­pe­ra­tury minus 273,15 stopni Cel­sju­sza (zera abso­lut­nego), co wła­śnie ozna­cza brak cie­pła — nie potra­fimy osią­gnąć niż­szej tem­pe­ra­tury. Nie ma takiego zja­wi­ska jak zimno, w prze­ciw­nym razie potra­fi­li­by­śmy schła­dzać sub­stan­cje do tem­pe­ra­tur poni­żej 273,15stC. Każda sub­stan­cja lub rzecz pod­dają się bada­niu, kiedy posia­dają ener­gię lub są jej źródłem. Zero abso­lutne jest cał­ko­wi­tym bra­kiem cie­pła. Jak pan widzi pro­fe­so­rze, zimno jest jedy­nie sło­wem, które służy nam do opisu braku cie­pła. Nie potra­fimy mie­rzyć zimna. Cie­pło mie­rzymy w jed­nost­kach ener­gii, ponie­waż cie­pło jest ener­gią. Zimno nie jest prze­ci­wień­stwem cie­pła, zimno jest jego bra­kiem.
W sali wykła­do­wej zale­gła głę­boka cisza. W odle­głym kącie ktoś upu­ścił pióro, wyda­jąc tym odgłos przy­po­mi­na­jący ude­rze­nie młota.
– A co z ciem­no­ścią panie pro­fe­so­rze? Czy ist­nieje takie zja­wi­sko jak ciem­ność?
– Tak — pro­fe­sor odpo­wiada bez waha­nia — czymże jest noc jeśli nie ciem­no­ścią?
– Jest pan znowu w błę­dzie. Ciem­ność nie jest czymś, ciem­ność jest bra­kiem cze­goś. Może pan mieć nie­wiele świa­tła, nor­malne świa­tło, jasne świa­tło, miga­jące świa­tło, ale jeśli tego świa­tła brak, nie ma wtedy nic i wła­śnie to nazy­wamy ciem­no­ścią, czyż nie? Wła­śnie takie zna­cze­nie ma słowo ciem­ność. W rze­czy­wi­sto­ści ciem­ność nie ist­nieje. Jeśli ist­nia­łaby, potra­fiłby pan uczy­nić ją jesz­cze ciem­niej­szą, czyż nie? …”

ciemność i światło –
zimno i ciepło –
zło i dobro –
strach i „miłość” –
Strach i zrozumienie –
– są biegunami tej samej rzeczy.
Starch jest brakiem zrozumienia i akceptacji, „miłość” jest jego przeciwieństwem. Zrozumienia zwłaszcza strachu, smutku, cierpienia, współczucia oraz siebie.
Dlatego miłość jest zrozumieniem, jest akceptacją prawdy. Jeżeli zaczniemy wszystko akceptować, rozumieć intuicyjnie, byc świadomi siebie, obserwować bez utożsamiania, wówczas otwiera się u nas przestrzeń , przestrzeń miłości ( drugie znaczenie tego słowa , które nie ma swego odpowiednika – bieguna ), miłości bezwarunkowej, ktora zaczyna płynąc z naszego serca. Jest to miłość bezwarunkowa. Jest to ta miłość o której pisze Rumi „Miłość nie potrze­buje żadnego imie­nia, kate­go­rii czy defi­ni­cji. Miłość sama w sobie jest świa­tem. Albo jesteś wewnątrz, w jego centrum… Albo jesteś na zewnątrz, tęskniąc”, miłość wypływa z naszego serca , ponieważ umysł wszystko akceptuje i rozumie cały świat na zewnątrz oraz to co jest w nas w wewnątrz. Zaczynasz obserwować bez żadnej identyfikacji, zaczynasz obserwować zmiany jakie płyną bez próby zatrzymania ich, wówczas poznajesz Boga i doświadczasz jego obecności w swoim życiu.

Czy mozna wyjsć z tego stanu błogości jak raz sie weszło , tak , niestety. To jest jak z wodą w jeziorze, jeżeli umysł jest czysty, woda jest czysta, jeżeli zatracimy sie w naszej człowieczości i zaczniemy negatywnie myśleć, utożsamiać się , wówczas miłość przestaje wypływać z naszego serca.

Podsumowanie:

Zacznij od serca, bo od niego wszystko się zaczyna, idz przez umysł, bo w nim znajdziesz intuicyjną i spontaniczną wiedzę, a miłość bezwarunkowa sama zacznie przez Ciebie płynąć.

” In Lake‘ch” = jestem innym Tobą ( jestem Tobą, a Ty mną)

Kocham